Archive for Kwiecień 2014

Horrory

Jedyny jaki widziałem to „Oszukać Przeznaczenie 5”, niemal trzy lata temu. Obejrzałem, bo taka była propozycja integracji klasowej pod koniec sierpnia przed pierwszą LO. Nota bene uzgodniona jeszcze na naszej klasie. Pamięta ktoś jeszcze ten serwis? No i czy obejrzałem to też dość subiektywna kwestia, bo zamykałem oczy na drastycznych scenach. Czyli w zasadzie, biorąc pod uwagę ich natężenie – czasem zdarzyło mi się oczy otworzyć.

Seans utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że nie rozumiem tego gatunku. Kiedy mam obejrzeć film, a już tym bardziej kiedy mam pójść na niego do kina chcę:
– zostać zmuszonym do refleksji
– dowiedzieć się czegoś nowego
– zachwycić się artystyczną oprawą dzieła
– stanąć przed jakąś niebanalną zagadką i obserwować akcję chcąc poznać odpowiedzi
lub
– wejść na dwie-trzy godzinki do innego świata, świata wykreowanego w całości w umyśle jego twórców, do wiarygodnie wykreowanej alternatywnej rzeczywistości

To są naprawdę szerokie wymagania. Gdyby podejść do tego trochę mniej ambitnie i dodać do nich jeszcze ‚pośmiać się’ to załapało by się wszystko co leci w kinach – wszystko, prócz horrorów. Centrum tych filmów jest najczęściej ludzkie cierpienie. Ogółem w kinie – cierpienie może być środkiem do przekazania czegoś. Nierzadko jest nieuniknione dla utrzymania wiarygodności czy siły przekazu. Obcinane głowy, wisielce, włócznie przebijające piersi i wbijane w plecy sztylety to całkowity standard w literaturze i w kinie i w historii – nie o tym mówię – widok to tak powszechny, że nie robi na nikim żadnego niemal wrażenia, a bohaterowie z reguły giną i średnio mają czas by cierpieć. Natomiast oblewanie wrzątkiem Rudego w tegorocznych „Kamieniach na Szaniec” było (kolejnym z rzędu) podkreśleniem jego heroicznej postawy. Miało jakiś sens. Ale cierpienie dla samego cierpienia? Wyrywane paznokcie, obrywane ręce i wykuwane oczu dla samej chęci pokazania wyrywania paznokci, obrywania rąk i wykuwania oczu? (Nie wspominając już o „Człowieku Stonodze” o którym tylko i wyłącznie słyszałem od kilku osób i czytałem krótki opis i już robi mi się niedobrze na samą myśl o czymś takim. Nie wspominając o tym co myślę o chorym na głowę człowieku który to wymyślił!) Jaki to ma sens? Jak można czerpać przyjemność z oglądania ludzkiego cierpienia? Chcecie mi powiedzieć, że Ci wszyscy ludzie którzy idą do kina to jacyś masochiści?

Reklamy

Read Full Post »

« Newer Posts