Archive for Lipiec 2014

Jak zapewne część z Was wie, jeśli rozchodzi się o klocki, niebędące minifigami, wyjątkową sympatią darzę roślinność, zwierzyniec i jedzenie. Dlatego też dążę do pozyskania jak najszerszego zbioru tego typu elementów – z największym naciskiem ma się rozumieć na ich różnorodność. I tak mam: rybę z pirackiego zestawu z 2009 roku, torsy przypieczonych indyków – zamawiane z Allegro, całego unikalnego starego indyka – również zamawianego z Allegro, jabłka które… też chyba kiedyś zamawiałem z Allegro (kiedy jeszcze przed Dark Age budowałem wielką makietę Castle na sklejce), fiolki i butelki z różnych zestawów i figurek kolekcjonerskich, banana z banana balance, chleb i precla z Bag Endu, kiełbaski z polybaga i z Bag Endu, marchewki z różnych zestawów, rogalika z polybaga przywiezionego z Anglii przez Notkę i ciasto z saszetki Simpsonów.

Teraz wychodzi na to, że wcale nie musiałem zbierać tego tak po kawałku – wystarczyło poczekać na kalendarz adwentowy LEGO City 2014. Ma prawie wszystko co do tej pory udało mi się w zakresie jedzenia zdobyć! I w zasadzie naprawdę nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony super, że ktoś kto tak jak ja ceni sobie tego typu elementy, będzie miał do nich łatwy dostęp. Z drugiej strony jednak mam wrażenie, że przez to ich nie doceni – tak jak ja doceniłem je poznając je i zdobywając po kawałku. No i jakby nie patrzeć ten kalendarz trochę deprecjonuje moje dotychczasowe zbiory, więc nie jest dla mnie paradoksalnie żadnym powodem do radości. Cóż, na szczęście nie ma wpływu na przyjemność z jaką zdobywałem te elementy, część po części przez te lata. ;)

Skusicie się na ten kalendarz?

Reklamy

Read Full Post »

Chodziły słuchy. Teraz mamy ich potwierdzenie!

Hmmm… w zasadzie to mieliśmy je już jakiś tydzień temu, ale nie lubię pisać notek na szybko i na odczepnego, a było sporo innych rzeczy wartych uwagi. ;)

Ponoć postaci które widzimy na zdjęciach to nowe wersje pierwszych bohaterów Bionicle. Mówi się, że fabuła może zostać ‚zrestartowana’ i że akcja wróci na wyspę Mata Nui. Czy jest to prawda, okaże się dopiero kiedy ruszy jakaś strona serii, na której nam to wszystko wyjaśnią.

To co ja widzę na zdjęciach to przede wszystkim: Trzynaście zestawów – pięć mniejszych i osiem większych. Brak puszek, a co za tym idzie obecność modnych teraz woreczków, chodź możliwe, że te osiem większych setów będzie w pudełkach kartonowych. Klasyczny podział żywiołów Toa. Walkę z jakimiś małymi pajęczakami przywodzącymi na myśl Visoraki. Jednego dużego stwora który sam wygląda jak Visorak. I złotą maskę w każdym większym zestawie – czyli motyw zbierania, masek który już był – właśnie w początkach serii Bionicle.

Poza tym widzę także ludzkie ręce, co niepokojąco zaczyna mi przypominać Galidory, czyli dla niewtajemniczonych – najbardziej krytykowaną serię Lego kiedykolwiek. Niemniej nie oszukujmy się – do takich rąk zmierzaliśmy od dłuższego czasu. Najpierw zaokrąglili i pozbawili dziurek łączenia. Potem już przy schyłku serii, zrobili wiecznie ściśnięte pięści.

To czego się najbardziej boję to to, że będzie taka akcja jak z Gormitami. Kolekcjonowałem kiedyś te figurki, potem jakoś samoistnie przestałem. Kiedy jednak zobaczyłem je gdzieś w sklepie po kilku latach, odkryłem, że do istniejącej już fabuły: tj. walki ‚golemów’ tudzież ‚żywiołaków’ różnych żywiołów którymi jakby nie patrzeć właśnie były Gormitii, postanowiono dorzucić motyw dzieci z ludzkiego świata, które znalazły sposób aby przenosić się do świata Gormu i zmieniać się we władców Gormitów, stając się tamtejszymi Super Herosami. Do tego dla utrudnienia, zaczęli numerować serie figurek od początku, przez co jak mówię, o tym, że mam figurki z pierwszych trzech serii Gormitii ktoś może pomyśleć, że zbierałem to co teraz jest sprzedawane pod tą nazwą i to bardzo niedawno.

Przerywając dygresję i przechodząc do tego co chciałem przez nią przekazać: boję się, że wykombinują jakieś udziwnienie, żeby sprzedać na nowo starą markę i że to udziwnienie sens tej marki zniszczy. Nie mogę się bowiem zgodzić z wyrażaną przez niektórych opinią, jakoby fabuła serii Bionicle była na tak samo miernym poziomie jak dzisiejszego Hero Factory, a przywiązanie do niej było tylko kwestią sentymentu. Fabuła tej kultowej serii była bardzo zaawansowana. Tyle, że nie w taki sposób jak zaawansowana jest fabuła np. Gry o Tron, tylko w taki w jaki zaawansowana jest fabuła Silmarillionu, czyli w sposób mitologiczny. Co z jednej strony sprawiało, że była bardzo trudna do ogarnięcia, a z drugiej dawało możliwość zainteresowanym dzieciakom wejść w ten świat głębiej i poczuć, że te nieodłączne potyczki z coraz nowszymi przeciwnikami, mają jakieś większe uzasadnienie. Przynajmniej ja tak to odbieram.

Także reasumując: do kolekcjonowania Bioniclów wrócić i tak raczej nie wrócę. Liczę jednak, że ich nowe wcielenie będzie równie dopracowane i fascynujące dla ich głównego targetu, czyli dla dzieci i młodzieży w wieku od 8-16 lat jak stare było dla mnie i że prócz niekończących się walk, przyniesie też w świat duńskich kompatybilnych z klockami figurek akcji jakąś sensowną fabułę. No i to, że nie będę kolekcjonował, nie znaczy że się na jakiś wybrany zestaw nie skuszę. Chodź raczej preferował bym taki z robotem wielkości minifiga – jak to jest w tym roku z postaciami Hero Factory i już dekadę temu było z Bioniclami.

Read Full Post »

Ooo sometimes!

Chce mi się tutaj pisać. Blogowe statystyki szaleją to i ja trochę szaleję dodając notkę z muzyką pozbawioną szerszego komentarza. I jeszcze bardziej chce mi się pisać. Oby tak dalej. ;)

Read Full Post »

AKAPIT WSTĘPU W KTÓRYM TŁUMACZĘ, CO MNIE POPCHNĘŁO DO… KINA

Jej… Wiem, że drążę ostatnio temat tego jak bardzo „Hobbit Niezwykła Podróż” mnie zawiódł i jak od drugiej części nie wymagałem prawie nic i tylko dlatego się nie zawiodłem, ale cóż zrobić. Rana została rozdrapana niesamowitym zwiastunem który znów daje mi nadzieję, na to na co liczyłem od początku. Potem jeszcze raz nie zasklepioną podrapały dochodzące z różnych stron głosy niezadowolenia, że oni nie chcą drugiego Władcy tylko taką samą tandetę jak dotychczas. Może jestem przewrażliwiony, ale po prostu Hobbit był dla mnie najbardziej oczekiwaną premierą kiedykolwiek i największym kinowym zawodem jaki mnie spotkał. Jak dostaję dawkę nadziei, że jednak doczekam się tego na co czekałem bardzo bardzo długo, to nie chcę nawet próbować brać pod uwagę ewentualności, że czeka mnie drugi największy kinowy zawód w życiu. Pewnie dlatego aby odreagować od tego wszystkiego obejrzałem wczoraj na HBOGO „Thor – Mroczny Świat”, a jako że było mi za mało dzisiaj jeszcze poszedłem do kina na „Ewolucję Planety Małp”. Także mam o jakiej fantastyce myśleć przez najbliższy czas, bo nie będę ukrywał: Oba filmy były dobre.

OPINIA O FILMIE

Poszedłem na Dramat Science Fiction i dostałem Dramat Science Fiction. Już sam ten fakt, poprawia człowiekowi humor. To co jest tu jednak najważniejsze, to fakt, że poszedłem na wspaniały, zaskakujący dramat Science Fiction! W dużej mierze to pewnie zasługa tego, że nie obejrzałem trailera – nawet teraz! Zawsze warto być z tymi skubańcami ostrożnym, chyba że zna się już fabułę z książki na której film się opiera. Film zaskoczył mnie już na samym swoim początku bo okazało się, że nie traktuje on o powolnym wymieraniu ludzi i zdobywaniu na świecie władzy przez kolejne grupy małp. Dzieje się po tym jak jakieś 99,90% ludzi umarło, a reszta jest już na chorobę odporna. Fabuły oczywiście zdradzał nie będę. Tym bardziej, że w przeciwieństwie do „Genezy Planety Małp” jest ona całkowicie nieprzewidywalna. Bo powiedzmy sobie szczerze – wszyscy wiedzieliśmy jak skończy się pierwszy film. Wydarzenia drugiego są całkowicie zaskakujące!

Najpierw jak zwykle zresztą 3D mnie wkurzało. Potem kiedy oczy się przyzwyczaiły przestałem je zauważać, albo… zacząłem je zauważać. Zależy od punktu widzenia. W każdym razie jest zrobione dobrze, bo nie miałem nigdy wrażenia, że obraz jest sztucznie głęboki – jak to czasem bywa w innych produkcjach. Efekty są znośne. Hmmm… nie! chwila! One są fenomenalne! Dlaczego tak uważam? Bo ich nie widać! Nie ma tu robionych na siłę wybuchów i robienia rzeczy zbyt spektakularnymi niż powinny być.

Biorąc wszystko do kupy: wychodzi z tego fenomenalny dramat, z bardzo realistyczną kreacją świata, który ma swój określony charakter i klimat. Potrafi trzymać w napięciu. Potrafi wzbudzać emocje. Potrafi przekonać do siebie odbiorcę. Nie irytuje. Daje po prostu satysfakcję z oglądania. Polecam! Naprawdę polecam!

Read Full Post »

Obecnie odcinki Morza Studów są co prawda jedynie prezentacjami obrazków i odsyłaniami do bloga (czyli do tutaj) – ale tych obrazków kiedy pisałem artykuł jeszcze nie było. Teraz czwartym Mixelom, można się przyjrzeć dokładniej. ;)

Read Full Post »

Nie powiem. Trzecia część Hobbita ma spore szanse być częścią najlepszą. Jest tu naprawdę wielka bitwa i nalot smoka, więc raz jeden Jacksonowski rozmach się przyda. No i wreszcie ktoś poniesie śmierć, a nie kurka to co dotychczas. Jak Jackson wie, że nie może zabić żadnego bohatera (nie chcąc odchodzić od książki, którą i tak poniekąd podciera sobie tyłek) to niech nie robi nadmuchanych scen akcji. Zmiana ciemnych goblińskich tuneli którymi w popłochu uciekają biedni bohaterowie, w wielką potyczkę na drewnianych mostach miała by sens tylko i wyłącznie wówczas, gdyby przy okazji pokazując krztę realizmu zarżnęły by te gobliny, ze trzech co gorzej ucharakteryzowanych pozytywnych bohaterów. Jak nie chce ich Jackson zabijać to niech pokazuje jak było: gromadka krasnoludów ucieka spietrana przed chmarą podziemnych istot.

Teraz więc idąc na seans kasujemy z pamięci żenadę którą widzieliśmy i mamy nadzieję, że będzie lepiej. Wszak będzie wielka bitwa i poleje się krew! Hmmm… chyba, że nasz reżyseru postanowi zachować tych i owych przy życiu… Nie. Tak się nie godzi. Będzie rzeź! Już nie mogę się doczekać!

Read Full Post »

 W internecie pojawiło się pierwsze zdjęcie trzech postaci z czwartej serii Mixeli, planowanej na początek przyszłego roku! Czyli sytuacja analogiczna jak z Flainem, Volectrem i Seismem w zeszłym roku! Oficjalnej informacji od Lego jeszcze nie dostaliśmy, ale wszystko wskazuje na to, że to co widzimy na tym zdjęciu to zdjęcia z ‚wystawy’ Lego na SDCC.

Największym zaskoczeniem dla mnie jest przede wszystkim sam fakt, że będzie 4 seria Mixeli. Po tym jak przedstawili zdjęcia wszystkich trzech serii w instrukcjach postaci z pierwszej dziewiątki, miałem podejrzenia, że będzie to seria jedynie trzyczęściowa. Skoro będzie czwóreczka, to pewnie będzie też i piątka z szóstką. Może nawet Miksele staną się stałym elementem oferty Lego? Naprawdę bardzo bym chciał!

Jeśli chodzi o same postaci to wielkooki nietoperz jest absolutnym i całkowitym Must have! Skrzydła, które zawsze chciałem mieć (i w sumie już mam z Flurka), rewelacyjne wielkie oko i serki na nogach co do których jestem niemal pewny, że będą świecić w ciemności. Afolskie oko postrzega w nich ten charakterystyczny odcień białego!

Środkowa postać przywodząca na myśl pojazdy z serii Atlantis, sugeruje nam, że jedno z nadchodzących plemion będzie plemieniem podwodnym, ale raczej właśnie bardziej w nurkowym stylu, niż w stylu morskich potworów. Znakomity pomysł i dla wielu osób, także świetny sposób na zdobycie powiązanych z tą tematyką części! Może nawet któraś z postaci będzie składać się z tradycyjnej Legowej ośmiornicy, płaszczki czy rekina? Może wrócą kultowe podstawki do krzaczków – np. do kompletu do Volectra w żółtym kolorze? Hmmm… z tym drugim chyba aż za bardzo poniosła mnie fantazja.

Czerwony jest zagadką. Drugie czerwone plemię? Może poszerzenie ognistego plemienia z pierwszej serii? To drugie nawet było by jakimś rozwiązaniem, patrząc na fakt, jak szybko pierwsza seria się rozeszła. Ten bohater akurat mi się nie podoba, ale bardzo chętnie nabył bym jakiegoś nowego przedstawiciela żółtego plemienia. ;)

Jej! Chyba Mixele będą moją nową ulubioną serią! Wszak muszę sobie jakąś znaleźć, kiedy Hobbit chyli się ku końcowi. W dodatku – jak na razie – w niezbyt efektowny sposób. :P

Read Full Post »

Older Posts »