Archive for Październik 2014

Ryszard Kowalak prezentuje grę cRPG, efekt dwuletnich prac: „Upadek Wielkich”. W pierwszym zwiastunie zobaczycie serię screenów, których co prawda nie można nazwać w pełni finalnymi, ale są finałowi prac bardzo bliskie.

Zarys fabuły:
Do Klasztoru Kapłanów Ogni przylatują wszystkie gołębie pocztowe kapłana Andree. Żaden z nich nie ma ze sobą wiadomości. Arcykapłan Ogni Allemov XI postanawia wysłać do Ahomy w której Andree rezyduje świeżo zaprzysiężonego kapłana Miaara, żeby sprawdził co się stało.

Akcja gry rozpoczyna się gdy Miaar budzi się w gospodzie między wsią Męczna i miastem Ahoma, do którego podąża.

Read Full Post »

Studiowanie ma to do siebie, że jest całkiem zajmujące. I zarąbiste w sumie. Zupełnie inny stan umysłu, nawet kiedy każą Ci przeczytać „Interpretację i Nadinterpretacje” Umberto Eco na za tydzień. Nawet kiedy masz tam gdzieś w pamięci, że będzie całkiem niedługo ta osławiona sesja. Nie wiem? Może ma to wszystko przez brak matematyki i innych nieciekawych rzeczy. Może dlatego że „Socjologia Kultury” czy „Prywatność w dobie internetu” to pasjonujące tematy? Może to fantastyczni ludzie? Teorię, że jest to tylko początkowy zapał jak na razie odrzucam.

To tak w ramach uzewnętrzniania się, które stawia pod znakiem zapytania, czy ja robię blog o tym co mnie pasjonuje, czy o sobie? Cóż, taki twór jak pamiętnik do którego wgląd mieliby mieć wszyscy użytkownicy internetu na szczęście Wam nie grozi. Mam jeszcze w sobie całkiem sporej wielkości chęć zachowania swojej prywatności i wpis taki jak ten, raz na ruski rok mi i Wam w tym temacie wystarczy. ;)

O czym to ja? Aaa… tak. Miałem powiedzieć o tym że kupiłem zestaw Character Building, który mam nadzieję Wam wkrótce przedstawię i o muzyce. Muzyko graj!

Read Full Post »

Tak jest Panie i Panowie. Jest Was 2000. Od wczoraj wieczora. Dwa tysiące ludzi którzy zdecydowali się otrzymywać informacje o każdym nowym filmie na moim kanale YouTube. To całkiem bardzo sporo jak na tak niszowy temat i tak niszowy język w skali światowej.

Trudno się nie powtarzać, szczególnie, że podziękowania dla Was zamieściłem już na facebooku przy okazji 1900 subskrypcji, bo przydarzyło się wówczas tak, że kanał przekroczył tę liczbę w równy rok od 900. Ale nawet jeśli się powtórzę, nie umniejszy to ani mojej radości, ani mam nadzieję Waszego odbioru tegoż co napiszę.

Dziękuję więc Wam wszystkim, za wsparcie jakiego mi i Morzu Studów udzielacie. Tym którzy zasubskrybowali mnie tydzień temu i tym którzy zasubskrybowali mnie dwa i pół roku temu, kiedy zaczynałem. Za pochwały. Za słowa konstruktywnej krytyki. Za sporadycznie pojawiające się chamskie komentarze, które przypominają mi jaką miłą mam w lwiej części widownię. Za lajki. Za subskrypcje – uwierzycie, że prawie bym o nich tutaj zapomniał!? I za samo oglądanie. Bo ono też jest ważne. Ażeby nie powiedzieć najważniejsze. Nawet jeśli nie towarzyszy mu żadna inna interakcja.

Jeśli oto ostatnie chodzi, to tu też zbliża się kolejna symboliczna liczba. Wszystkie dotychczas wypuszczone na Morzu Studów filmy mają bowiem obecnie łącznie wg. statystyk aktualizowanych raz dziennie 995 553 wyświetleń. Co daje nam niewyobrażalną wręcz bliskość do miliona. Swoją drogą miałem cichą nadzieję, że magicznym trafem 2000 i 1 000 000 spotkają się ze sobą, jednak tak się nie stało.

Milion ten – jest potwierdzeniem, tego że owe dwa tysiące to nie jest jakaś tam liczba. To masa osób która nie tyle dostaje powiadomienia, co naprawdę to ogląda. I jak tu się nie cieszyć?

No a teraz kwestia ze wszystkimi rocznicami i okrągłymi liczbami nierozłączna. Tj. odpowiedź na pytanie czy organizuję jakiś special event. Wszak zeszłym roku z okazji 1000 ukazała się recenzja Orthancu. Odpowiedź niestety jest tutaj przecząca. Nie przygotowałem / nie mam obecnie pomysłu i środków na nic wystarczająco niesamowitego i zapierającego dech w piersiach, aby uczcić tę okoliczność.

Niemniej sytuacja ta to na pewno wielkie, ogromne wręcz źródło motywacji aby działać dalej. Takie na przykład wspomniane 1900 zmotywowało mnie by po kilkumiesięcznej przerwie wziąć się wreszcie za nagrywanie. Jak widać – wziąłem. I jak na razie nie zapowiada się, żebym znów miał ochotę odłożyć kamerę na półkę, na jakiś czas jak to się zdarzyło latem. Wiem, najgłupsza możliwa pora na przerwę.

No cóż to tyle. Do następnego video / wpisu!

PS. I jeszcze jedno – jeśli ktoś ma jakieś prośby czy sugestie dotyczące tematów przyszłych materiałów i recenzji – to jest dobry moment by napisać je w komentarzach . :)

Read Full Post »

 Pojawiły się oficjalne zdjęcia nowych piratów, którzy jak sugeruje tytuł wpisu – wracają. Zestawy pojawią się na początku przyszłego roku. Obrazki możecie oglądać w mojej galerii na FlickR. (klik!)

 Zacznijmy może, od wymienienia plusów. Nawiązanie do pierwszych piratów jest dostrzegalne na pierwszy rzut oka. Flagi – zarówno mała jak i duża – żywcem wręcz wzięte z klasycznego Fortu Eldorado, który z resztą był moim pierwszym i przez długi czas jedynym pirackim zestawem. Nie zapomniano o wielu starych i zasłużonych elementach, przez co całość robi wrażenie pewnej spójności z zestawami które wydawano kiedyś.

Mamy też tutaj całkiem niezły dobrobyt jeśli chodzi o faunę. Praktycznie wszystkie ważniejsze zwierzęta kojarzone z piratami i morzem, które kiedykolwiek wydało Lego. Nadal mi co prawda brakuje tutaj troszkę rozgwiazdy, która nie wiedzieć czemu ma tendencję by gościć jedynie w dziewczęcych seriach, ale to tylko jeden zwierz, na całą gromadę którą tutaj uwzględniono.

Nie można też powiedzieć, że figurki są brzydkie. Wszak takich Lego nie produkuje. Choć żadna w zasadzie się jakoś specjalnie nie wyróżnia. No, może ta blondwłosa panienka.

Kiedy już uprzejmości mamy za sobą, możemy zwrócić uwagę na rzeczy trochę mniej przyjemne – ażeby nie powiedzieć – zniechęcające.

1. Co oni kurka zrobili z tą palmą?
Jednym jest brak rozwoju. Drugim jest cofanie się. Lego w latach 90′ miało naprawdę piękne i dopracowane ruchome palmy, którym praktycznie nic nie można było zarzucić. Sam jedną taką miałem i był to jeden z moich ulubionych elementów. Jakąś dekadę temu, ktoś wpadł na pomysł, aby najprawdopodobniej w ramach cięcia kosztów – zrobić palmy nowe, z jednoczęściowym pniem i czterema połączonymi ze sobą liśćmi u góry. Możliwości ingerencji w wygląd palmy spadły, ale nadal wyglądała porządnie. Wyglądała, jak palma. Teraz natomiast nie ma już palmy. Jest konstrukcja z brązowych technicowych części z dziurami po bokach, która nieudolnie próbuje udawać, że jest choć trochę podobna do palmy. To nie jest rozwój. To nie jest nawet brak rozwoju. To cofanie się!

2. Widzicie tu gdzieś złoto?
Nie wiem dlaczego, ale mam nieodparte wrażenie, że piraci lubią złoto, są kojarzeni ze złotem i trzymają w skrzyniach złoto. Jeśli nie fortunę i całe sztabki to chociaż kilka monet. Niemniej mogę się mylić. Może piraci są jak odkrywcy z Orient Expedition. Znajdują jedynie artefakty i czterokolorowe diamenty.

3. Mikro wyrzutnie bo armaty za drogie?
Serio. I przez to, że mamy na tym samym zdjęciu porównanie z prawdziwą armatą, wypada to jeszcze gorzej.

Skończyłem wymieniać problemy. Czas na podsumowanie…

Reasumując pomimo widocznych na pierwszy rzut oka nawiązań, do nostalgicznej pierwszej pirackiej serii, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że seria ta, nie ma pomysłu na siebie, a jej twórcy dostali jakiś odgórny zakaz wprowadzania nowych części. Mowa o wzorach, nie o kolorach. Choć tych drugich nowych też jest jak na lekarstwo. Wszystko – naprawdę wszystko – już było. Żadnego nowego zwierzątka czy akcesorium. Nawet porwany żagiel to pelerynka z Chimy. Seria, nie wnosi praktycznie nic, a do tego – trochę z tego co już było dobre pomija.

Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? To, że to nie jest pojedynczy przypadek. To już jest nurt. To ukazujący się nam coraz wyraźniej zarys obecnej polityki duńskiej firmy zabawkarskiej. Rok temu był „Mały Powrót Castle”, w tym roku „Mały Powrót Arktyki”, choć tej akurat trzeba oddać, że wprowadziła ładne miśki i pieski, a w przyszłym roku czeka nas „Mały Powrót Piratów”. Lego coraz lepiej zdaje sobie sprawę, że markę i popyt na swoje produkty ma tak duże, że może nie robić praktycznie nic, a i tak będzie zdobywać nowych i nowych klientów. I to właśnie coraz częściej robi. Nic. Nowe Castle, Arktyka i Piraci to serie niezgorzej nadające się dla dzieci, ale nawet nie próbujące wybić się – w jakikolwiek sposób ponad swoje starsze edycje. Dlatego też niewiele mają do zaoferowania starszym fanom. Bardzo niewiele.

Co nam wobec tego zostaje? Ano powiedzieć słynne zdanie „za moich czasów było lepiej”. Bo przecież było.

Read Full Post »

Otwieramy trzecią figurkę z serii dwunastej! Co dziś padnie nam w udziale? Błazen, Pan Świnia czy Czarodziej? Może zupełnie inna figurka? Zapraszam!

Read Full Post »